ŚWIADECTWA:


 

Formacja w Rzymie


Nie widziałem nigdy wcześniej Rzymu, ale przyszła pora i na mnie... Jako 'VOICA UK', wspólnie z Jolą, Dannym i gromadką angielskiej młodzieży z Woking (miasto koło Londynu) pod opieką księdza Conrada, wyjechaliśmy na dwa dni, żeby zwiedzać Piotrową Stolicę. Dla naszej trójki istotnym punktem było spotkanie z głównym koordynatorem VOICA, czyli z Siostrą Patrycją, Jej pomocniczką Jenny, no i oczywiście z Wolontariuszkami, które spędzały tam ostatnie dni formacji przed wyjazdem do Egiptu, Togo i Malawi. Ostatniego dnia przed powrotem mieliśmy zaszczyt uczestnictwa we Mszy św., podczas której dziewczyny na kilka dni przed wyjazdem otrzymały uroczyście Krzyże Misyjne. Dla niewtajemniczonych... msza taka nazywa się 'Posłaniem'. Nie byłem nigdy na misji i dopiero od pół roku jestem związany z VOICA (część może mnie pamiętać z majowego spotkania w Warszawie i wrześniowego w Gosławicach). Do niedawna 'posłanie' najczęściej kojarzyło mi się z prześcieradłem, kołdrą i poduszką - czyli w sumie czymś przyjemnym. Oczywiście do momentu, aż trzeba się zwlec rano z łóżka (jaka to udręka, nie muszę chyba opisywać). Reasumując - należę do tych, którzy zdecydowanie wolą posłać niż zasłać ;) Ale nie o tym miałem...

Posłanie, jakiego byłem świadkiem 27 grudnia, nie było na pewno czymś nieprzyjemnym. Zarazem było czymś poważniejszym i zdecydowanie bardziej uroczystym, niż zarzucenie prześcieradła na łóżko i rozlokowanie wg własnego gustu poduszki i kołdry. Wielu już wie, jak to jest, ale ja mogę tylko się domyślać, co czuło w tym dniu pięć dziewczyn, wśród których znajdowała się też nasza Kasia, gotowa na poświęcenie dwóch lat swojego życia na misji w Egipcie. Zanim przekażę Wam swoje refleksje na temat tej uroczystości, cofnę się trochę w czasie, czyli do momentu moich pierwszych kroków we włoskiej Stolicy...

Po dotarciu późnym wieczorem w piątek do głównej siedziby VOICA, nakarmieni i rozlokowani przez Siostrę Patrycję po swoich pokojach, poszliśmy spać. Po przerywanym przez odgłosy burzy śnie ruszyliśmy z rana zwiedzać... Pierwszym obiektem był mały, wydawałoby się prawie zapomniany, kościółek z bardzo dobrze znanym Polakom napisem nad drzwiami: 'QUO VADIS?'. Odciśnięte tam stopy pierwszego Biskupa Rzymu, przypominajš nam historię, którą Ksiądz Conrad opowiedział krótko młodzieży. Szczerze? Nie zostałem dopiero ochrzczony, ale nie znałem tej historii. Z uwagą więc słuchałem opowieści, jak to pytaniem z sienkiewiczowskiej powieści święty Piotr, uciekając z Rzymu, zagadnął Jezusa, który mu się objawił. Chrystus odpowiedział: 'Skoro ty opuszczasz moje owieczki, idę do Rzymu, aby mnie powtórnie ukrzyżowano'. Piotr, żałując swojego tchórzostwa, w pokorze zawrócił się i po kilku dniach został ukrzyżowany, jak przepowiedział mu za życia Nauczyciel. Chrześcijanie cieszą się dziś Kościołem wybudowanym na tej 'skale'. Misjonarz, niezależnie czy to jest osoba konsekrowana czy świecka, odpowiadając 'TAK' Jezusowi, raduje tym swojego Mistrza, który, posyłając Go, węże z nim wielkie nadzieje. Bóg nie wybiera na misje ludzi po to, żeby odbyli 'podróż swojego życia'. Widzi w Nich pomoc dla całego świata, poprzez szerzenie Wiary, dawanie Nadziei i ofiarowanie Miłości, które to dostaliśmy za darmo i pielęgnowaliśmy, wzrastając w katolickim duchu. Inni na to czekają! Z pewnością w sercach każdej z dziewczyn podczas listopadowego 'Posłania' nie brakowało jakiegoś lęku czy niepokoju przed podróżą w nieznane. Ale też nie brakowało radości i to dało się zauważyć 16:58 1999-01-01 szczególnie na twarzy Kasi, której marzenie służenia innym w szerszym sensie właśnie się realizuje.


Powrócę na chwilę do zwiedzania... Po przecięciu śladów św. Piotra udaliśmy się zobaczyć jedne z katakumb, gdzie na początku Imperium Rzymskiego pochowano dziesiątki tysięcy mieszkańców Stolicy. Przyznam, że podziemne tunele i wnęki ścienne, gdzie spoczywały dawniej zwłoki, zmuszały do zadumy. Ludzie w tamtych czasach umierali na błahe dla nas dziś choroby i wnioskując po wielkości niewielkich otworów, często umierano w bardzo młodym wieku... W ubogich krajach III świata ludzie umierają dziś znacznie częściej niż starożytni Rzymianie. Dlaczego tak się dzieje, mimo daleko rozwiniętej cywilizacji? Powody zna chyba każdy wolontariusz wyjeżdżający do krajów, których ten problem szczególnie dotyczy. Wie także, że otrzymany na 'Posłaniu' Krzyż oznacza, że nie będzie łatwo się zmierzyć z rzeczywistością zastaną po dotarciu na misje. Ale wie także, że Człowiek, który na tym Krzyżu zginął, dokona niejednego cudu, żebyśmy przetrwali i mam nadzieje, że z taką myślą Kasia z Marią poleciały do Egiptu a Sandra, Enza i Girli do Togo i Malawi... Nie wiem na ile Włosi doceniają dorobek swojej kultury, a szczególnie historię Kościoła, którego kamień węgielny w postaci relikwii św. Piotra spoczywa w kryptach rzymskiej Bazyliki. Nie wiem, co czują, kiedy udają się tam na modlitwę. Wiem, co działo się ze mną, gdy na kilka godzin przed 'Posłaniem' dziewczyn po raz pierwszy w swoim życiu przekroczyłem progi tej świątyni i uklęknąłem przed grobem Jana Pawła II. Łzy same zaczęły cieknąć mi po policzkach. To miejsce z pewnością jest zamieszkane przez Ducha świętego, który przez wieki swoim natchnieniem próbuje usunąć zło z powierzchni Ziemi. Ale sam tego nie zrobi. Potrzebni mu są ludzie i to nie tylko Papież i reszta kleru. Potrzebny mu też jesteś Ty...


Powrócę na chwilę do zwiedzania... Posłanie jest przypieczętowaniem naszego 'TAK' na wezwanie pierwszego Misjonarza głoszącego Dobrą Nowinę. Zwieńcza nierzadko kilka lat przemyśleń i oczekiwania, a zarazem jest początkiem nowego etapu życia, nie tylko dla osoby 'posłanej', ale wielu ludzi, z którymi będzie Ona dzieliła się Miłością w czynie, słowie i modlitwie... Służymy wszędzie, w domu, w pracy, na ulicy, czy nawet na imprezie i nie raz nie jest nam łatwo, ale pomyślmy czasami o tych, co są właśnie poza domem i którym nasza modlitwa będzie nieodzownym wsparciem. Wszystkim Wolontariuszom VOICA i Ludziom Dobrego Serca życzę dużo Miłości, dostrzegania Jej na każdym kroku oraz jak najwięcej siły i wytrwałości w noszeniu własnego Krzyża.
 

 Rafał Modzelewski