| |
Formacja w Rzymie

Witam, marhabaa (arabski). Tym, którzy mnie znają, nie muszę się
przedstawiać, a dla nie znających mnie (a jest ich zdecydowanie więcej)
powiem cos o sobie... Mam na imię Kasia i pochodzę z małego miasteczka
na Podkarpaciu, zwanego Strzyżowem. Od połowy września przebywam w
Rzymie na formacji Voica, przygotowującej wolontariuszy do pracy
misyjnej w krajach, gdzie taka potrzeba istnieje. Ale jak się
domyślam, wszyscy wiedzą, czym Voica się zajmuje, więc nie będę dłużej
zanudzać na ten temat.
Opowiem coś o naszej wspólnocie, w której obecnie żyję... Wspólnota
składa się z pięciu osób przygotowujących się do pracy misyjnej (Girli,
Enza, Maria, Sandra i ja) i Jenny - wolontariuszka, która powróciła po
dwuletniej pracy w Malawi i obecnie pomaga w administracji Voica. Jak
daje się zauważyć po imionach, nasza wspólnota jest międzynarodowa.
Girli pochodzi z Malezji i przygotowuje się do wyjazdu do Malawi,
Sandra (pielęgniarka) pochodzi z USA i Enza nasza "Rzymianka" dostaną
bilety do Togo, natomiast Maria (Amerykanka) i ja mamy wylądować w
stolicy Egiptu i stworzyć nowa wspólnotę misjonarzy świeckich o
imieniu S. Maddalena di Canossa. Naturalnie pieczę nad całą naszą
trzódką sprawuje nieustraszona i niezastąpiona "zia Pat" i jak
przystało na godnego przywódcę, systematycznie raz w tygodniu, twardą
ręką sprowadza nas na ziemię.
Jak różne są państwa, z jakich pochodzimy, tak samo różne są nasze
charaktery, kultura, przyzwyczajenia, itd. W związku z tym, każda z
nas musi wykazać się dużą dawką cierpliwości i wyrozumiałości.
Jak przebiega nasz dzień? - bardzo intensywnie. Rozpoczynamy każdy
dzień od Eucharystii o 6.45, po czym prace domowe, śniadanko i już o
9.00 zaczynamy spotkanie z s. Pat lub Lisą. Tematy spotkań są bardzo
różne i nie wszystkie przesadnie interesujące. Poza tym wszystkie
pilnie uczymy się języków. Ja szlifuję włoski i angielski, wspólnie z
Marią raczkujemy z arabskim, co nie jest łatwą sprawą, począwszy od
alfabetu i pisowni od prawej strony (ale powolutku dajemy sobie radę,
mamy przynajmniej taką nadzieję...). Pomijając fakt, że się uczymy,
czasami (tzn. codziennie) wspólnie gotujemy, wspólnie się modlimy i
praktycznie wszystko robimy wspólnie. W wyznaczone dni tygodnia
chodzimy do kuchni "Caritas" i pomagamy w rozdawaniu posiłków, jak
również odwiedzamy staruszków w Domu Starców. Nauka życia we
wspólnocie nie jest najłatwiejszą sprawą, ale z pewnością pomaga nam
wzrastać w miłości do Jezusa i powolutku raczkując, podążać Jego
śladami.
Pozdrawiam całą Voica Poland i polecam się w modlitwie, Kasia. |