SPOTKANIA FORMACYJNE:


 

Pierwszym zaproszonym gościem był ksiądz z miejscowej parafii, który opowiadał nam o własnych obserwacjach i przemyśleniach związanych z pracą z młodymi osobami. Pan prowadzi nas do siebie różnymi drogami i w różnych okolicznościach daje nam odczuć wdzięczność za dary młodego wieku. Dla jednych drogą ku temu będzie modlitwa, dla innych - wizyta w domu opieki nad upośledzonymi dziećmi. Siostry przygotowały dla nas trzy tematy, nad którymi rozważaliśmy w grupach.

Z racji obecności wśród nas Sabriny; wolontariuszki, która dwa ostatnie lata spędziła pomagając Maristelli na misji w Malawi (patrz - wywiad z Maristellą) oraz siostry Patrizii, nie mówiących po Polsku, podzieliliśmy się na dwie grupy : polsko i angielskojęzyczną.

Jaka radoąść naturalna jest dla Ciebie najważniejsza?

Jaka radość nadprzyrodzona jest dla Ciebie najważniejsza?

Jak wynikowa tych radości może posłużyć wolontariuszowi na misji?

Wnioski były jednoznaczne : tylko człowiek prawdziwie radosny, szczęśliwy łaskami Pana jest w stanie poradzić sobie z wyzwaniami, jakie niesie za sobą praca misjonarza.Siostra Patrizia, kontynuując zapoczątkowaną jeszcze podczas spotkania wrześniowego refleksję nad życiem i działalnością św. Magdaleny di Canossa, wskazała na niezwykłą dojrzałość w kreowaniu i realizacji planów, jakie patronka Sióstr Kanosjanek kreśliła będąc młodą kobietą. Ukazując nam pierwszy nakreślony przez Magdalenę plan wizji działalności Kanosjanek, siostry Pat i Amelia postanowiły sprowokować nas do tego, byśmy idąc tropem świętej, sami również spróbowali popracować nad wizją VOICA, której obraz pragnęlibyśmy urzeczywistnić. Prace prowadzono indywidualnie i grupowo. Efektem, kilka propozycji usprawnienia naszej działalności, wprowadzenia nowych projektów i posunięcia się dalej z tym, co zapoczątkowaliśmy zarówno pod względem duchowym, wspólnotowym, jak i organizacyjnym. Siostry ze skupieniem przyjęły nasze przemyślenia, podkreślając wagę zjednoczenia z Chrystusem, które stanowi najważniejszy element spajający i nadający sens wszelkim innym działaniom.

Sobotni wieczór obfitował w świadectwa. Najpierw naszych dziewczyn z pobytu na misji w Malawi, następnie przesympatycznej Sabriny (Malawi 2003-2005) i w końcu Wiesławy, która 3 miesiące spędziła na krótkoterminowym wolontariacie w Togo. Obok miłych dla ucha anegdot i opowieści z życia na misji, które zawsze radują serca każdego, komu bliskie są sprawy Afryki, przyszło nam wysłuchać także kilku szokujących historii, np. o stanie więziennictwa. Otóż w Malawi na porządku dziennym jest sytuacja, gdy w celi wielkości kilkunastu metrów kwadratowych tłoczy się nawet 70 osób. Ludzie ci nie mają miejsca, by się poruszyć, usiąść, położyć... Cały czas stoją ściśnięci, niejednokrotnie tracąc przytomność, odchodząc od zmysłów, w końcu umierając. Sytuacja, która już w tym momencie przybiera przerażającą postać, jest tym straszniejsza, że więzniom przysługuje tylko jedna, maleńka racja żywnościowa dziennie, a jedynym sposobem na wydostanie się z tego piekła jest wpłacenie przez rodzinę wysokiej kaucji. Brak sądownictwa sprawia, że ludzie trafiają za kraty nawet za drobną kradzież!

Pierwsze w 2006 roku spotkanie VOICA zakończyło się tradycyjnie niedzielnego przedpołudnia. Następne, tym razem mające przybrać kształt rekolekcji - już w marcu. Tym razem w Kielcach.

Krzysztof