Listy misjonarzy:


 

LIST OD JOLI BAŁAZY

Comoro (Timor Wschodni), 15.11.2003


Drodzy Wolontariusze,


Pozdrawiam bardzo serdecznie z Timoru!!!! Dotarłam szczęśliwie na miejsce przeznaczenia. Po dwumiesięcznym przygotowaniu w Rzymie rozpoczęłyśmy naszą prace na Timorze Wschodnim.
Timor, to specyficzne miejsce, tak dla przypomnienia to mała wysepka, położona na północ od Australii. Do 1975 rok była to kolonia Portugalska, potem Timor Wschodni stal się prowincja indonezyjska, a w 2002 roku kraj ten odzyskał niepodległość. Mieszkańcy Timoru Wschodniego zapłacili wysoka cenę za swoja niepodległość. W czasie wojny zniszczono bardzo wiele domów mieszkalnych, zabito bardzo wielu ludzi, zniszczono infrastrukturę. Zniszczone, popalone domy ... taki obrazek widzi się praktycznie na każdym kroku, również dzisiaj. Powoli ludzie zaczynają odbudowywać to co zostało zniszczone, ale wiele jest również takich domów do których nikt nie wraca.
U nas zaczynają się teraz najcieplejsze miesiące, listopad to również pora deszczowa, każdy dzień, który przynosi deszcz jest wielka radością. Chłodniejsze miesiące zaczynają się od maja, do tego czasu jednak musimy radzić sobie jakoś z upałami.
Co u mnie? Już się zaklimatyzowałam, wysokie temperatury próbuję pokochać, komary mi nie przeszkadzają, bo są ciche, choć skubance gryzą tak samo, natomiast mrówki czasami doprowadzają mnie do szału!!!! Ile razy by człowiek nie sprzątał, czyścił, to nie ma mocnych zawsze ze mną wygrywają..... uczą mnie jednak cierpliwości.
Mieszkamy w malutkim domku oddalonym od najbliższego domu Sióstr Kanosjanek 20/30 min. drogi piechotka, taki kawałek drogi pokonujemy każdego dnia, aby się dostać do szkoły w której pracujemy. Nasz dom nie znajduje się na misji Sióstr Kanosjanek, mieszkamy wśród innych ludzi, to jest chyba nowe, bo zazwyczaj wolontariusze mieszkają w pobliżu.
Warunki mamy dobre jest wszystko to co niezbędne, więc nie jest Ľle. Od naszego zamieszkania tu wiele rzeczy nam przybyło, tzn. każdy nasz dzień jest pełen Bożych darów i cudów. Na początku s. Violeta odpowiedzialna za College, tym samym nasza przełożona w szkole ofiarowała nam cztery wiatraki, które ratują życie, bez tego byłoby naprawdę bardzo ciężko. Okna mamy tylko po jednej stronie, wiec nie ma przewiewu, dobrej wentylacji i trudno byłoby żyć. Niedawno również dostałyśmy komputer, bez którego dałoby się żyć, jest nam natomiast potrzebny do przygotowywania rożnych rzeczy do szkoły. Mamy cztery malutkie pokoiki, ja dzielę swój pokój z Martą, tak dla przypomnienia to jest nas 5 osób. Marta (22 lata) i Samuela (26) - Włoszki, Christin (50 l.) - Amerykanka i Cesil (37 l) - Filipinka. Łazienki nie mamy, jest WC, a myjemy się w misce na zewnątrz w dobudowanej niedawno altance = (nie wiem jak to nazwać). Największym utrudnieniem jest to, ze bardzo często zabierają nam elektryczność i wodę. Czasami ponad tydzień nie mamy dostępu do wody, są jednak Siostry i co jakiś czas dowożą nam beczułki z woda i jest się w czym umyć i zmyć naczynia.
Przez pierwszy miesiąc wrzesień odpoczywałyśmy, spędzałyśmy czas nad morzem i trochę czasu pobyłyśmy w Baukau (miejsce s. Soni, jest tam przełożoną i również za nas odpowiedzialna). Baukau znajduje się 3 godz. drogi samochodem od naszego miejsca - Comoro. Tak dla wyjaśnienia s. Sonia - Filipinka jest za nas odpowiedzialna, mamy z nią spotkania formacyjne raz na miesiąc itp, jest wspaniała, dużo rozumie itd. W szkole naszą przełożoną jest s. Violeta również Filipinka, natomiast za nasz domek, jak czego potrzebujemy, coś się zepsuje kontaktujemy się z s. Domingas.
W szkole zaczęłyśmy prace od paĽdziernika. Na misji znajduje się cały zespół szkół począwszy od przedszkola, a skończywszy na Collegu. Marta uczy w przedszkolu, reszta brygady w College. Cesil wykłada matematykę, Samuela uczy angielskiego, Chris prowadzi konwersacje z angielskiego i wykłada PRHRD. Ja dostałam Guidance Office i mam posługiwać jako psycholog. Mamy ok. 120 studentów i 3 grupy. Dwie grupy Computer Technology i jedna grupę Office Managment. Dostałam swoje biuro i .... co dalej? Uczę się jak tu być psychologiem, uczę się tego na Timorze hm...

Dalej>>>