Listy misjonarzy:


 

LIST OD JUSTYNY JANUSZKO

Togo, 10 grudnia 2000 r. (niedziela)

Co tam u Was nowego słychać ? Pewnie jest trochę pracy przed świętami ?
U mnie tradycyjnie: pracujemy, poznajemy nowe miejsca i ludzi, modlimy się. Wczoraj byliśmy na pielgrzymce z całą szkołą: "III Pielgrzymka Matki Bożej od 7 Boleści"; wędrówkę rozpoczęliśmy przed 4.00 nad ranem; szliśmy przez ponad 10 km. Na miejscu spotkaliśmy mnóstwo pielgrzymów z okolic Lomé, o 7.00 wyruszyliśmy w siedmiu grupach na miejsce gdzie miała być sprawowana Eucharystia, po drodze przeżywaliśmy 7 stacji związanymi z Maryją - oczywiście wszystko w języku "Eve"! - tak więc niewiele zrozumiałam. Właściwie mieliśmy do przejścia według mnie kilometr, ale szliśmy przez 2.5 godziny - było bardzo dużo rozważań - mama mia!! O 11.00 rozpoczęła się na wolnym powietrzu uroczysta Eucharystia (tez w języku Eve) pod przewodnictwem naszego diecezjalnego biskupa Filipa; dzięki pomocy 2 polskich (!!!) werbistów udało nam się (Cecyli, Luce. i mnie) znaleĽć dobre miejsca w cieniu = tuż przy ołtarzu, w afrykańskim chórze.
Kazanie trwa to pewnie ponad 1.5 godziny i już po 14.00 Msza św. się zakończyła. Potem większość z nas wracała do misji także na nogach - tak wiec wieczorem byliśmy wykończeni.
Podczas pielgrzymki widzieliśmy jak pięknie ludzie tu się modlą i że czas (nawet kilka godzin) przeznaczony na modlitwę nie męczy ich. Na końcu Eucharystii, po pokropieniu ludzi przez Biskupa wodą święconą miał miejsce fenomen natury: słońce w fantastyczny sposób "wypuściło" swoje promienie zza chmur - wszyscy zaczęli się modlić i klaskać i śpiewać, a na moje pytanie co się dzieje dziewczyny z naszej szkoły odpowiedziały mi, ze ludzie pozdrawiają Matkę Bożą, która właśnie się objawia - cóż trudno tu o komentarz... My młodzi biali zareagowaliśmy bardzo spontanicznie, po prostu zaczęliśmy się uśmiechać. Tak, Afrykańczycy są bardzo uduchowieni i wszystkie wydarzenia w ciągu dnia odbierają jako znak od Boga. Właściwie nigdy nie zadają sobie trudu by pomyśleć nad naturalnym, racjonalnym wytłumaczeniem zjawiska. Gdy jest burza i piorun zabije kogoś to znaczy, że zrobił on coś złego i Bóg (lub bożek) go w ten sposób ukarał. Oczywiście nie mogę tu generalizować i mówić o wszystkich Togijczykach. Czasami trzeba być bardzo ostrożnym w rozmowie z nimi na tematy religijne; bardzo łatwo się obrażają, czują się urażeni.
Bardzo często w naszej małej wspólnocie rozmawiamy o mentalności tutejszych mieszkańców - nigdy nie oskarżamy czy krytykujemy, zawsze staramy znaleĽć podstawy ich myślenia i ich sposobu postępowania - mimo że często jest on nielogiczny. Poza tym wielu Afrykańczyków uważa, że cale zło, ich cierpienia i głód to wina nas białych - ten temat poruszył także wczoraj na kazaniu Biskup i niestety nasze dziewczyny też nas obwiniają za całe to zło - tak wczoraj i także
dzisiaj cała nasza wspólnotka woluntariuszy poczuła się nieco "smutno" - najgorsze jest to, że nie możemy nic zrobić by zmienić ich tok myślenia - mimo że dziewczyny i tutejsi bardzo kochają i siostry i woluntariuszy. Dla nich niestety jesteśmy grupa uprzywilejowaną, bogatą, która zawsze wykorzystuje ich czarnych. Oni nie potrafią zauważyć rzeczy dobrych, które biały (= jevo) zrobił i nadal robi dla nich.
To są momenty smutne i trudne w naszym misyjnym życiu. Ale jest wiele radosnych chwil w ciągu każdego dnia. Wczoraj poznałam mnóstwo ludzi, wzajemnie się pozdrawialiśmy - jest bardzo łatwo podnieść rękę i pomachać komuś nawet jak się go nie zna i powiedzieć Dzień dobry, Jak się masz... Wydaje mi się czasami, ze ludzie czują się tu jakby dowartościowani, gdy pozdrawia ich ktoś (jak ja: mały biały misjonarz) kto ich nie zna, zawsze się uśmiechają i zagadują po francusku lub w Eve - bardzo lubię takie radosne momenty (ale już kilku maluchów uciekało z płaczem do mamy przede mną, no i udało mi się niechcący zatrzymać ze dwie moto-taksówki). Jestem tu by dawać dobry przykład innym; a czasami nie tylko przez słodycze i pieniądze można zdobyć serca innych, ale również dobrym przykładem i radością, no nie?
I Adesso, voglio salutare anche Beata, e spero di ascoltare di te. Grozie mille, prego per te ogni giorno.

Ewa Habel