|
LIST OD EWY HABEL
Togo, 21 listopada 2000 r.
Droga siostro Amelio i droga Beatko !!!
Ciao! Come va, Co tam słychać u Was, mam nadzieje ze
jesteście zdrowe i ze humor Wam dopisuje. Zawsze się zastanawiam czy
mamy już śnieg w Polsce - tutaj pewnie nie prędko spadnie.
U mnie wszystko w porządku. Pracy tradycyjnie nam nie brakuje i to
mnie jak zwykle cieszy... Wybaczcie, ze nie pisałam nic wcześniej, ale
naprawdę ciężko jest znaleĽć czas dla siebie i na napisanie list,
zwłaszcza gdy prąd mamy tylko 3 godz. wieczorem.
Nasza praca skupia się teraz praktycznie w 90 % na szkole i
internacie.
Jest nas 5 woluntariuszy; nasze obowiązki podzielone są na nauczanie w
szkole, opiekowanie się internatem, zajmowanie się naszym domem
(gotowanie, sprzątanie itp.) i dodatkowe zajęcia. Teoretycznie dniem
wolnym woluntariuszy jest sobota.
Ja zajmuje się w szkole gimnastyką i sportem - mam 5 godz. Tygodniowo;
pomagam także Cecyli w wykładaniu jez. ang. (ciągle czekamy na Dignę,
która ma wykładać ang. a Cecylia wykłada teraz higienę, historię i
geografię - ma ok. 20 godz.), poza tym 2 razy w tygodniu mam mieć
zajęcia sportowe z naszymi nowicjuszkami, codziennie też zajmuje się
butikiem (to jest moje II królestwo - razem ze Stefania jeszcze w
paĽdzierniku przygotowałyśmy mały sklep z ubraniami, które przesłały
firmy włoskie i z przedmiotami szkolnymi; ceny mamy zabójczo niskie -
już za 2$ można u nas kupić dobrej marki dżinsy; zarobione pieniądze
są przeznaczane dla najbiedniejszych uczennic naszej szkoły), bardzo
dużo czasu spędzam w butiku, ciągle jest cos do zrobienia, ciągle
jakieś nowe problemy, ciągle wielu biednych...
Nasz program dnia wygląda mniej więcej tak - od 6.00 rano jesteśmy na
nogach, 6.00 modlitwa z siostrami, 6.15 Msza św., 7.30 - 12.25 szkoła
(lekcje), 12.30 obiad dla internatu, 13.00 obiad woluntariuszy, 14.25
-16.25 szkoła (lekcje), 17.30 -19.00 czas nauki. dla internatu, 19.00
kolacja dla internatu, 19.30 kolacja woluntariuszy. Każdego tygodnia
zmieniają się nam obowiązki w internacie, dzielimy je razem z
siostrami i nowicjuszkami. Ten tydzień (i prawdopodobnie następny)
śpię w internacie razem z Maristellą, tzn. jesteśmy tam od 20.30,
pobudkę mamy po 5.00.
Wybaczcie, ale musze już kończyć, serdecznie pozdrawiam, łącze się z
Wami w codziennej modlitwie i obiecuje napisać wkrótce następny liścik
o naszym życiu wspólnotowym.
Pa,
Ewa
Ciao beata, this is Cecille. I am happy
to write you. I know you're doing fine and has received my letter by
mail. Don't warry about Ewa, she's fine. Tomorrow is her 24th birthday
and please pray for her.
Regards to all specially to Sr. Amelia and Fr. Slawek. |