GALERIA ZDJĘĆ (BIAŁORUŚ):


 
 

Zobacz galerie zdjęć (AFRYKA)

Przed wyjazdem na Białoruś trzeba było trochę przejrzeć i posegregować odzież. Czasem potrzebna była krótka konsultacja z Jolą, Bogusią czy Dominiką.

Podróż do Sienna odbyła się w iście królewskich warunkach. (Od lewej but Jacka, Bogusia i Ania).
 

Na Białoruś przeszmuglowaliśmy kilka polskich zabaw i piosenek. Siostra July i Sasza -" Staa- ryy niee- dżwieedź mooo - cnooo śpiiiiii ..."

Dzieci mogły sie wykazać swoimi szczególnie plastycznymi zdolnościami. Niektórzy nie mieli trudności, aby z plasteliny sprawnie wyczarować roślinkę czy zwierzątko.
(Wiena lepi z plasteliny drzewko. Brygida!!! Mówi się drzewko, a nie dżewko. Pamiętaj!!!).

Gdy były jakieś problemy, w pobliżu zawsze czaiła sie siostra Amelia. (Nigdy nie wiadomo kiedy trafi się znów okazja by ulepić coś z plasteliny.)

"...Taki duży, taki mały może świętym być...". Sasza i Dominika czyli polsko-białoruskie wykonanie piosenki zespołu Arki Noego "Święty".

Nie, to wcale nie ciuchcia, ani też kolejka po pieczywo, za chwile tę brygadę do kolejnego śpiewno-tańczonego hicioru - "pingwinka" poprowadzi Dominika.

Księdza Janusza, w którego parafii byliśmy, czasem od tego wszystkiego bolała głowa, a wtedy znana w całych Indiach specjalistka od masażu -
siostra July, wkraczała do akcji.
 

Praca - pracą, zabawa - zabawą, ale mimo wszystko trzeba pamiętać, że każdą chwilę dnia zawdzięczamy Panu Bogu. Ksiądz Janusz
w języku białoruskim odprawia Mszę Świętą.

Jola!!! "Dole" to nie znaczy wcale usta, ale oczy...
Niektórzy wolną chwilę wykorzystywali na naukę bardzo "popularnego" na Białorusi, jednego z dialektów języka hinduskiego - marathi. (Dobrze, że egzamin został odłożony, bo nie wiem co by to było.)

Brygida miała pomóc swojej drużynie w zawodach zwanych tunelem. Udało się, ale odcinkami tunel był bardzo wąski.

Zawsze uśmiechnięta Siostra July jakimś cudownym sposobem bez większych problemów językowych
dogadywała się zarówno z dziećmi jak i rodzicami.

I na koniec pożegnalne zdjęcie z ks. Januszem, i naszymi białoruskimi wolontariuszami, którzy wspierali nas w naszej pracy na Białorusi.